Strona główna › Blog › Porady

Większość turystów zostaje w Barcelonie i nie ma pojęcia, że niecałą godzinę pociągiem na południe leży Tarraco — stolica rzymskiej Hiszpanii i miasto, którego ruiny wpisano na listę UNESCO. Amfiteatr nad samym morzem, rzymski cyrk ukryty pod placem, akwedukt zwany Mostem Diabła i plaża, na którą wchodzisz prosto z dworca. To jedna z najlepszych jednodniowych wycieczek z Barcelony — i jedna z najtańszych.
Najprościej pociągiem regionalnym Rodalies — linie R14, R15, R16 i R17 łączą Barcelonę z Tarragoną. Wsiadasz na Barcelona Sants albo Estació de França i po mniej więcej godzinie wysiadasz na stacji Tarragona, która leży tuż przy centrum, kilkanaście minut spacerem od morza. To ogromna zaleta: w przeciwieństwie do szybkich pociągów, regionalny dowozi Cię w samo serce miasta, a nie na peryferia.
Alternatywą jest AVE lub AVANT, który z Barcelony jedzie około pół godziny. Jest haczyk: zatrzymuje się na stacji Camp de Tarragona, oddalonej o około 8 kilometrów na północ od miasta. Stamtąd czeka Cię jeszcze autobus albo taksówka, więc na jednodniowy wypad zwykle wygrywa zwykły pociąg regionalny. Bilet w jedną stronę kosztuje kilka euro — to jedna z najtańszych wycieczek, jaką zrobisz z Barcelony.
Zaczynamy od miejsca, które zostaje w głowie na długo: amfiteatr rzymski z II wieku naszej ery, zbudowany na samym brzegu Morza Śródziemnego. Kiedyś oglądało tu walki gladiatorów nawet 15 tysięcy widzów. Dziś po arenie zostały łuki i schody, ale to, co naprawdę robi wrażenie, to położenie — mało który amfiteatr na świecie stoi tak blisko wody. Morze za areną sprawia, że zdjęcia wychodzą zupełnie inaczej niż w rzymskim Koloseum, gdzie wokół są tylko budynki.

Tuż obok amfiteatru rozciąga się Platja del Miracle, czyli plaża, na której po zwiedzaniu możesz po prostu położyć ręcznik. W upalny dzień ten widok — ruiny po jednej stronie, morze po drugiej — to esencja Tarragony.
Drugi rzymski skarb jest mniej oczywisty, bo schowany pod miastem. Cyrk rzymski miał około 450 metrów długości i biegł wzdłuż dzisiejszej starówki. Jego fragmenty zachowały się pod ziemią, a na powierzchni stoją dziś między innymi Plaça de la Font i okoliczne kamienice. Wchodząc do podziemnego korytarza, dosłownie spacerujesz po torze, którym pędziły rydwany.
Obok wznosi się Pretorium — rzymska wieża, z której góry rozciąga się widok na dachy miasta i morze. To najlepszy punkt, żeby zrozumieć, jak Tarraco było rozplanowane: cyrk, forum i amfiteatr tworzyły jedną, monumentalną całość.
Sercem współczesnej Tarragony jest Balcó del Mediterrani, czyli balkon nad Morzem Śródziemnym, na końcu głównej promenady Rambla Nova. To punkt widokowy z kutą, żeliwną balustradą, z którego widać morze, port i plażę. Miejscowi mają tu tradycję: dotknięcie żelaznej barierki ma przynosić szczęście i sprawić, że wrócisz do Tarragony.

Za plecami balkonu zaczyna się labirynt wąskich uliczek starego miasta. Warto zajrzeć do katedry Santa Tecla — romańsko-gotyckiej świątyni, której krużganek należy do najpiękniejszych w Katalonii. I nie spiesz się: Tarragona najlepiej smakuje, gdy zwiedzasz ją bez planu, zaglądając w ciasne zaułki i na małe place, gdzie życie toczy się swoim rytmem.
Kawałek za miastem, w lesie, stoi najlepiej zachowany fragment rzymskiej infrastruktury w okolicy — akwedukt Les Ferreres, zwany też Pont del Diable, czyli Mostem Diabła. Dwa rzędy łuków, 249 metrów długości i 27 metrów wysokości w najwyższym punkcie. Kiedyś doprowadzał wodę do Tarraco z rzeki Francolí, dziś jest darmowym zabytkiem na świeżym powietrzu.

Nazwa nie jest przypadkowa: według katalońskiej legendy most zbudował diabeł w jedną noc, w zamian za duszę pierwszego, kto napije się z niego wody. Do akweduktu dojedziesz autobusem albo taksówką, a spacer po okolicy to przyjemna ucieczka od upału.
Tarragona leży na Coście Dauradzie, czyli Złotym Wybrzeżu — pasie szerokich, piaszczystych plaż, który ciągnie się na południe aż po Cambrils. W samym mieście masz wspomnianą Platja del Miracle, a kawałek dalej dłuższe plaże, które w weekend wypełniają się głównie miejscowymi, a nie turystami.
Na obiad idź do dzielnicy El Serrallo — dawnej wioski rybackiej z klimatycznym portem i restauracjami serwującymi owoce morza prosto z kutra. To tutaj spróbujesz tego, co jada Katalończyk: romesco, czyli gęstego sosu z migdałów, papryki i pomidorów, który pochodzi właśnie z okolic Tarragony. Podaje się go do ryb i owoców morza. Do tego ryż z owocami morza, a po południu vermut z kranu w którymś z barów na starym mieście.
Dobry plan na jeden dzień wygląda tak: wyjeżdżasz z Barcelony rano, zwiedzasz amfiteatr i cyrk rzymski, potem wchodzisz na Pretorium i schodzisz na Balcó del Mediterrani. Obiad w El Serrallo, godzina na plaży, a po południu katedra i spacer po starym mieście. Jeśli zostaje Ci siła, wieczorem wracasz do Barcelony albo zostajesz na noc, żeby zobaczyć miasto bez jednodniowych turystów.
Praktyczna wskazówka: na rzymskie obiekty warto wziąć bilet łączony, który obejmuje kilka zabytków naraz i zwykle wychodzi taniej niż kupowanie osobno. A jeśli trafisz tu we wrześniu, sprawdź program fiesty Santa Tecla — to wtedy Tarragona pokazuje, że jest stolicą castells, czyli katalońskich wież z ludzi, budowanych na placach przy dźwiękach orkiestry.
Chcesz odkryć więcej tajemnic Barcelony? Zajrzyj do naszych sprawdzonych tras, ukrytych perełek i praktycznych wskazówek — wszystko czeka w jednym miejscu.

Sprawdzone porady, mniej znane miejsca i praktyczne triki na wyjazd do Barcelony — prosto na Twój e-mail. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.