Strona główna › Blog › Porady

Najczęściej słyszę od znajomych z Polski pytanie, czy w grudniu w Barcelonie jest ciepło. Odpowiadam, że jest łagodnie, ale to nie jest lato. Średnia temperatura w dzień wynosi około 14–15°C, a w nocy spada do około 7–9°C. W słoneczne popołudnie da się usiąść w swetrze na tarasie kawiarni w Barcelonecie. Po zmroku przy wietrze od morza robi się jednak zimno. Mieszkam tu na stałe i przez te lata nauczyłem się jednego: najbardziej doskwiera wilgoć, a nie sama temperatura. Mury starych kamienic są chłodne, a wiele mieszkań i tańszych pensjonatów ogrzewa się słabo.
Grudzień to jeden z suchszych miesięcy w roku. Deszczowych dni jest zwykle kilka — średnio cztery, pięć w miesiącu — ale kiedy już pada, to potrafi lać przez pół dnia. Dzień jest krótki, ma około 9 godzin i 15 minut. Słońce wschodzi po 8:00, a zachodzi około 17:20–17:30. W praktyce zwiedzanie w dziennym świetle kończy się przed 17:00.
Co spakować: lekką kurtkę puchową albo płaszcz, sweter lub polar na warstwy, szal, składany parasol i wygodne buty, które nie przemakają. Czapka i rękawiczki przydadzą się wieczorem na Montjuïc albo w Sylwestra. Okulary przeciwsłoneczne też warto wziąć, bo grudniowe słońce stoi nisko i mocno razi.
Miasto zapala iluminacje świąteczne pod koniec listopada. Towarzyszy temu uroczystość, a światła świecą do Trzech Króli, czyli do 6 stycznia. Co roku ozdobionych jest ponad sto ulic w całym mieście, nie tylko w centrum.
Najpiękniejsze są moim zdaniem Passeig de Gràcia i równoległa do niego Rambla de Catalunya. Dobrze wypadają też Portal de l’Àngel, okolice Plaça de Catalunya i odcinki Gran Via. Mieszkańcy lubią też Gràcię, gdzie każda ulica ma własny, trochę bardziej kameralny wystrój.
Moja trasa spaceru po światłach (ok. 1,5–2 godziny): zaczynam na Passeig de Gràcia na wysokości Diagonal i schodzę w dół obok Casa Milà i Casa Batlló. Wracam kawałek Rambla de Catalunya, żeby zobaczyć drugą oprawę. Potem idę przez Plaça de Catalunya i Portal de l’Àngel pod katedrę, gdzie trwa jarmark. Kończę na Plaça de Sant Jaume, gdzie miasto co roku ustawia szopkę. Najlepiej wyjść zaraz po 18:00, kiedy jest już zupełnie ciemno, a sklepy są jeszcze otwarte. W weekendy Portal de l’Àngel bywa zatłoczony, więc lepiej iść w tygodniu.

Barcelońskie jarmarki są mniejsze niż niemieckie czy krakowski. Grzańca i ogromnych stoisk z jedzeniem jest tu niewiele, więcej jest rękodzieła i ozdób. Oto trzy, które polecam.
Fira de Santa Llúcia – przed katedrą (Pla de la Seu, Barri Gòtic). Najstarszy i najbardziej klimatyczny jarmark w mieście, działa od XVIII wieku. Trwa od końca listopada do 23 grudnia, zwykle od około 10:00 do 21:00. Kupuje się tu figurki do szopek, mech i korę do ich dekoracji, choinki, ozdoby oraz słynne katalońskie drobiazgi: kłodę Tió i figurki caganer. Na pamiątkę do Polski nadają się idealnie.

Fira de Nadal de la Sagrada Família – Plaça de la Sagrada Família. Rzemiosło, ceramika, ozdoby i prezenty z widokiem na fasadę Narodzenia. Można go połączyć z wizytą w bazylice.
Jarmark przy porcie (Port Vell). W poprzednich latach był to bardziej festyn z jedzeniem i atrakcjami dla dzieci niż tradycyjny jarmark.
Od połowy grudnia na Gran Via (między Muntaner a Rocafort) działa też Fira de Reis, czyli jarmark z zabawkami, który trwa do 6 stycznia.
Pierwsza rzecz, którą tłumaczę Polakom, to że w Katalonii Wigilia (Nit de Nadal) nie jest najważniejszym posiłkiem świąt. Rodziny spotykają się na kolacji, ale najważniejszy jest obiad 25 grudnia. Tradycyjnie podaje się wtedy escudella i carn d’olla, gęstą zupę z mięsem i dużym makaronem galets. Wieczorem 24 grudnia dzieci „karmią” Tió, a potem go okładają kijem, ale o tym piszę w osobnym artykule o tradycjach.
Co jest otwarte w Barcelonie w Wigilię? Rano i wczesnym popołudniem sklepy, targi i supermarkety działają normalnie, ale zamykają się wcześniej, zwykle około 19:00–20:00. Większość muzeów również skraca godziny i zamyka się zwykle koło 14:00. Wieczorem wiele lokalnych restauracji jest zamkniętych, bo właściciele spędzają ten czas z rodziną.
Gdzie zjeść kolację wigilijną? Najpewniejsze są restauracje hotelowe z menu świątecznym oraz lokale w najbardziej turystycznych częściach miasta. Wszystkie trzeba zarezerwować z dużym wyprzedzeniem. Jeśli ktoś szuka polskiej atmosfery, może sprawdzić, czy Polska Misja Katolicka w Barcelonie organizuje wspólną Wigilię lub mszę. O północy w katedrze i w Santa Maria del Mar odprawia się Missa del Gall, czyli naszą pasterkę.
25 grudnia miasto jest puste. Prawie wszystko jest zamknięte, a ulice w Eixample wyglądają jak w niedzielę o siódmej rano. Działają niektóre atrakcje — zwykle w skróconych godzinach (na przykład Sagrada Família czy Park Güell) — a także kawiarnie w centrum i piekarnie. To dobry dzień na długi spacer po plaży albo po Montjuïc.
26 grudnia to Sant Esteve, czyli dzień wolny od pracy w Katalonii. W reszcie Hiszpanii to normalny dzień roboczy, dlatego wielu turystów się tu myli. Sklepy i urzędy są zamknięte, a większość muzeów działa w skróconych godzinach. Katalończycy znów spotykają się przy stole i jedzą canelons, czyli zapiekane cannelloni z mięsa, które zostało z obiadu 25 grudnia. W większości restauracji z kuchnią katalońską tego dnia to danie jest w menu i naprawdę warto go spróbować.
Od 27 grudnia miasto wraca do normalnego rytmu. Sklepy, targi i muzea działają zwyczajnie, a turystów jest dużo, bo wielu Hiszpanów bierze urlop między świętami. Do zakupów polecam Passeig de Gràcia i Portal de l’Àngel (sieciówki), El Corte Inglés na Plaça de Catalunya, a także centra handlowe L’Illa Diagonal, Diagonal Mar czy La Maquinista. Część z nich jest otwarta również w niektóre niedziele i święta, a Maremagnum w porcie działa niemal cały rok — z wyjątkiem 25 grudnia i 1 stycznia.
Wyprzedaże (rebaixes): tradycyjnie ruszają 7 stycznia, ale sieci coraz częściej zaczynają wcześniej, czasem już zaraz po świętach, przynajmniej w sklepach internetowych. 28 grudnia to Dia dels Sants Innocents, hiszpański odpowiednik prima aprilis, więc tego dnia warto podchodzić do gazet z przymrużeniem oka.
31 grudnia (Cap d’Any) za dnia jest zwykłym dniem. Sklepy działają do popołudnia i zamykają się zwykle około 19:00–20:00. Główna miejska zabawa odbywa się zazwyczaj na Avinguda de la Reina Maria Cristina pod Montjuïc, gdzie jest pokaz przy Magicznej Fontannie, odliczanie i fajerwerki. Dokładny program miasto ogłasza co roku w grudniu. Przyjdźcie wcześnie, bo tłum jest ogromny, a dojazd zamyka się dużo przed północą.
Obowiązkowy zwyczaj to 12 winogron o północy, po jednym na każde uderzenie zegara. W supermarketach sprzedaje się już przygotowane porcje w puszkach lub kubkach. Dzięki temu nie trzeba nic obierać ani wyjmować pestek. Bez treningu łatwo się zakrztusić, co widziałem wiele razy. Poza Montjuïc ludzie bawią się na plaży w Barcelonecie, w lokalach w Port Olímpic i na prywatnych imprezach z biletami. Na kolację sylwestrową z menu degustacyjnym trzeba zarezerwować miejsce z dużym wyprzedzeniem.
Komunikacja: w noc sylwestrową metro zwykle kursuje całą noc. O taksówkę po północy jest bardzo trudno.
1 stycznia jest podobny do 25 grudnia. Miasto odsypia, a sklepy, większość restauracji i wiele muzeów jest zamkniętych. Kawiarnie w centrum otwierają się późno. Najlepiej zaplanować tego dnia spacer: po Parku Ciutadella, bulwarem nad morzem albo w górę na Bunkers del Carmel.
Co zarezerwować wcześniej: bilety do Sagrada Família i domów Gaudíego (w okresie świątecznym wyprzedają się na kilka dni do przodu), bilety wstępu do Park Güell, stolik na 24, 25 i 31 grudnia oraz lot i nocleg, jeśli przyjeżdżacie między świętami a Nowym Rokiem. Wtedy ceny skaczą najbardziej. Pierwsza połowa grudnia jest spokojniejsza i tańsza. Trwa już wtedy jarmark Santa Llúcia i świecą iluminacje. 8 grudnia (Niepokalane Poczęcie) jest w Hiszpanii świętem, a 6 grudnia (Dzień Konstytucji) to dla wielu Hiszpanów długi weekend, więc miasto się zapełnia.
Gdzie spać: w Eixample, jeśli chcecie mieć iluminacje, sklepy i dobre połączenia w zasięgu spaceru. W Gòtic albo El Born, jeśli zależy wam na klimacie wąskich uliczek i bliskości katedry, ale trzeba się liczyć z hałasem. Gràcia to dobre miejsce dla tych, którzy chcą poczuć lokalną atmosferę. W grudniu przed rezerwacją sprawdzam w opisie, czy jest ogrzewanie, a nie tylko klimatyzacja.
Jak się ubrać: na cebulkę. Rano jest chłodno, w południe w słońcu może być ciepło, a wieczorem znowu robi się zimno.
Rytm dnia: zwiedzanie zaczynam koło 9:00, żeby wykorzystać światło dzienne. Obiad jem po 14:00, a wiele restauracji ma wtedy menu del dia. Po zmroku wychodzę na spacer po iluminacjach i jarmarkach, a kolację jem nie wcześniej niż o 20:30–21:00. Stare Miasto najprościej przejść z polskim przewodnikiem, zwłaszcza że o 17:30 jest już ciemno. Wtedy przejdziecie w kilka godzin to, czego samemu szukalibyście przez cały dzień.
Chcesz zobaczyć Barcelonę z kimś, kto tu mieszka?
Spacer z polskim przewodnikiem: 6 godzin pieszo przez Stare Miasto i Eixample, wtorki i czwartki o 10:00, maks. 20 osób, 155 zł od osoby.

Sprawdzone porady, mniej znane miejsca i praktyczne triki na wyjazd do Barcelony — prosto na Twój e-mail. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.