Strona główna › Blog › Bez kategorii
Barcelona to synonim Gaudíego. I słusznie — jego krzywizny, mozaiki i fantazyjne kominy rozpoznaje cały świat. Ale prawda jest taka, że kataloński modernizm to znacznie więcej niż jeden, choćby i najbardziej błyskotliwy, architekt. Gdybyście spacerowali po Barcelonie na przełomie XIX i XX wieku, waszym oczom ukazałby się prawdziwy festiwal talentów — architekci ścigali się w pomysłowości, bogaci mieszczanie zamawiali u nich coraz śmielsze projekty, a miasto zmieniało się w żywe muzeum secesji. To właśnie ten okres, zwany Modernisme, ukształtował charakter dzisiejszej Barcelony. W tym artykule zabiorę was na spacer szlakiem mistrzów, którzy stworzyli jej niepowtarzalne oblicze — ale o których rzadko mówią przewodniki.
Zacznijmy od Lluísa Domènecha i Montanera, którego śmiało można nazwać rówieśnikiem Gaudíego pod względem rozmachu. Jego Palau de la Música Catalana to jeden z najpiękniejszych koncertowych budynków świata — i to nie przesada. Już z zewnątrz robi wrażenie: czerwona cegła, kolorowe mozaiki, rzeźby alegoryczne i ogromne witraże. Ale prawdziwe czary zaczynają się w środku. Centralne świetlik to prawdziwy kalejdoskop kolorów, a rzeźbione kolumny przedstawiają postaci z katalońskiej kultury. Budynek został zaprojektowany tak, żeby muzyka — dosłownie i w przenośni — płynęła przez niego naturalnie. W 1997 roku trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i nic dziwnego: to właśnie tutaj najlepiej poczujecie ducha katalońskiego modernizmu, bez kolejki do Casa Batlló.

Drugim wielkim dziełem Domènecha jest dawny szpital — dziś centrum kulturalne i muzeum. Hospital de Sant Pau to gigantyczny kompleks pawilonów połączonych podziemnymi tunelami, zaprojektowany jak… ogród. Domènech uważał, że kontakt z zielenią i światłem przyspiesza powrót do zdrowia. Każdy pawilon ma własną dekorację: kolorowe ceramiki, misterne mozaiki, dachówki w geometryczne wzory. To chyba najpiękniejszy szpital świata — nic dziwnego, że pacjenci szybciej wracali do zdrowia. Dziś możecie spacerować po dawnych salach chorych, które zamieniono na sale wystawowe, i podziwiać detale, które normalnie kojarzą się z pałacami, a nie z medycyną. UNESCO doceniło to miejsce w 1997 roku, razem z Palau.

Gdy Gaudí budował Casa Batlló, tuż obok, pod numerem 41, Josep Puig i Cadafalch wznosił Casa Amatller. I choć sąsiadują na tej samej ulicy, to dwa zupełnie różne światy. Puig inspirował się gotykiem i północnoeuropejskim stylem miejskich kamienic. Efekt? Ściana z cegły, kamienne ornamenty, wykusze, a na szczycie — schodkowy szczyt jak z holenderskiego domu. W środku zachowały się oryginalne meble, witraże i kafle z epoki. Dziś można zwiedzać parter (słynna czekolada Simón Coll) i pierwsze piętro, gdzie urządzono muzeum. To idealne miejsce, żeby zrozumieć, jak mieszczańska Barcelona rywalizowała na elegancję — każdy chciał mieć najpiękniejszą fasadę na najbardziej reprezentacyjnej ulicy miasta.
Na rogu Avinguda Diagonal i Carrer Rosselló stoi budynek, którego nie da się pominąć: Casa de les Punxes (Dom Iglic), również dzieło Puiga i Cadafalcha. Swoją nazwę zawdzięcza sześciu wieżyczkom zwieńczonym śpiczastymi dachami, które wyglądają jak bajkowe baszty. Legenda głosi, że architekt zainspirował się opowieścią o świętym Jerzym i smoku — stąd iglice naśladujące smocze łuski. Budynek powstał dla trzech sióstr (stąd czasem nazywa się go Casa Terrades), każda z nich miała własne wejście i klatkę schodową. Przez lata stał zamknięty dla zwiedzających, ale dziś można wejść do środka i zobaczyć multimedialną wystawę o legendach Barcelony. Mnie jednak najbardziej fascynuje sam fakt, że w centrum nowoczesnej metropolii stoi coś, co wygląda jak zamek z baśni.

Enric Sagnier był architektem, którego trudno pominąć — zaprojektował ich ponad 300! Aż do niedawna pozostawał w cieniu bardziej znanych kolegów, ale jego budynki zdobią całą Barcelonę. Najbardziej znany to Palau de Justícia (Pałac Sprawiedliwości) przy Plaça d’Espanya — monumentalny gmach z kopułą i bogato zdobionymi salami. Ale prawdziwą perełką Sagniera jest Casa Ramon Casas (znana też jako Casa Fajol) na rogu Via Laietana. Charakterystyczna, zielona kamienica z mozaikami przedstawiającymi sceny z życia wsi, przyciąga wzrok każdego przechodnia. Sagnier miał talent do łączenia monumentalności z domowym ciepłem — jego budynki są dostojne, ale nie przytłaczają. Gdy następnym razem będziecie w okolicy katedry, spójrzcie w górę — kilka kamienic wokół Plaça Nova to właśnie jego projekty.
Josep Maria Jujol był asystentem Gaudíego, ale jego twórczość to coś znacznie więcej niż pomoc przy arcydziełach mistrza. To on odpowiadał za wiele mozaik w Parku Güell, za detale w Casa Batlló i za projekt słynnej ławeczki w parku. Jego własne prace są jednak zaskakująco odważne. Casa Planells na rogu Diagonal to budynek, który wygląda jak rzeźba — falująca fasada, organiczne kształty, nieregularne okna. Jujol eksperymentował z formą bardziej niż ktokolwiek inny, łącząc modernizm z surrealizmem. Jego kościół Mare de Déu de Montserrat w Montferri to z kolei geometryczna wizja, która wyprzedzała swoją epokę o dekady. Gdyby nie umarł w cieniu Gaudíego, dziś pewnie uczylibyśmy się o nim na pierwszych lekcjach architektury.
Joan Rubió, uczeń i współpracownik Gaudíego, zostawił w Barcelonie kilka wyjątkowych budynków. Najsłynniejszy to Casa Golferichs — niewielka, ale niezwykle urocza willa z wieżyczką, ceramicznymi zdobieniami i kolorowymi oknami. Z kolei Casa Comalat Salvadora Valeriego to fasada, która zapiera dech: organiczne formy, rzeźbione balkony, mozaiki w odcieniach zieleni i złota. I jest jeszcze Casa de la Lactància — rzadko odwiedzany budynek zaprojektowany jako… przychodnia dla karmiących matek. Dziś mieści się w nim biblioteka. To właśnie te mniej oczywiste adresy tworzą prawdziwy klimat miasta. Każdy z tych budynków opowiada historię Barcelony, która chciała być nowoczesna, odważna i niepowtarzalna. I udało się.
Gotowi na własne odkrycia? Oto prosta trasa: zacznijcie na Plaça de Catalunya, idźcie Passeig de Gràcia w górę — po drodze miniecie Casa Lleó Morera (Domènech i Montaner), Casa Amatller i Casa Batlló. Skręćcie w Carrer de Mallorca, żeby zobaczyć Casa de les Punxes, a potem udajcie się do Palau de la Música (metro Urquinaona). Stamtąd kawałek pieszo do Hospital de Sant Pau. Na koniec — Via Laietana w stronę morza, gdzie czeka Casa Ramon Casas i kilka innych, mniej znanych perełek. Prawdziwy modernizm to nie tylko Gaudí — to cała plejada architektów, którzy stworzyli Barcelonę, jaką kochamy. Wystarczy podnieść wzrok.
Chcesz odkryć więcej tajemnic Barcelony? Zajrzyj do naszych sprawdzonych tras, ukrytych perełek i praktycznych wskazówek — wszystko czeka w jednym miejscu.
Sprawdzone porady, mniej znane miejsca i praktyczne triki na wyjazd do Barcelony — prosto na Twój e-mail. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.