Strona główna › Blog › Porady


Co sezon dostaję mnóstwo wiadomości od Polaków, którzy są na wczasach w Salou i w połowie tygodnia zaczynają patrzeć na mapę. Barcelona jest blisko, więc pojawia się pytanie, czy da się ją zobaczyć w jeden dzień i jak tam dojechać. Da się, a Salou nadaje się na bazę do takiego wypadu wyjątkowo dobrze.
Salou leży na Costa Dorada, około 112 km na południowy zachód od Barcelony, a do Tarragony i Reus ma około 10 km. To jeden z kurortów, do których Polacy jeżdżą najchętniej, więc pewnie spotkacie rodaków jeszcze na peronie. Odległość wygląda na sporą, ale dzięki bezpośredniemu połączeniu kolejowemu wyjazd rano i powrót wieczorem są całkiem wygodne.
Trzeba się jednak nastawić na to, że to będzie intensywny dzień. Barcelony nie da się „zaliczyć” w kilka godzin, ale można zobaczyć najważniejsze miejsca i poczuć, czym to miasto żyje. Proponuję wybrać kilka punktów, połączyć je sensowną trasą i nie próbować wchodzić do każdego muzeum po drodze. Poniżej opisuję, jak dojechać, ile to trwa i jak ułożyć dzień, żeby wrócić do hotelu zmęczonym, ale zadowolonym.

Najpierw najważniejsza rzecz, bo co roku ktoś się na niej przejeżdża. Dawna stacja kolejowa „Salou” w centrum miasta, przy Plaça del Carrilet, już nie istnieje. Zamknięto ją w styczniu 2020 roku, a budynek starego dworca już wyburzono. W starszych przewodnikach i na niektórych mapach nadal można ją znaleźć, ale nie ma po co tam iść.
Dziś Salou obsługuje stacja Salou – Port Aventura, położona na północny wschód od centrum, przy parku PortAventura World. W czerwcu 2025 roku otwarto tam nowy budynek dworca z poczekalnią, toaletami, kawiarnią i parkingiem na około 210 samochodów. Jest więc gdzie spokojnie poczekać na pociąg.
Z tej stacji jeździ linia regionalna R17 sieci Rodalies de Catalunya, przez Tarragonę do Barcelony. W Barcelonie pociąg zatrzymuje się na dwóch stacjach, które was interesują: Barcelona Sants i Passeig de Gràcia. Polecam wysiadać na tej drugiej, bo jest w samym centrum i od razu zaczynacie zwiedzanie. Przejazd trwa około półtorej godziny. Pociągi R17 to jednak linia regionalna, więc kursują rzadziej niż miejskie metro — przed wyjazdem koniecznie sprawdźcie rozkład i godzinę ostatniego pociągu powrotnego do Salou.
Na stację dostaniecie się z centrum Salou lokalnym autobusem Plana Bus, taksówką albo pieszo. Pieszo to kilka kilometrów, więc rano raczej odradzam, bo siły przydadzą się w Barcelonie.
Za bilet w jedną stronę zapłacicie zwykle w granicach 8–10 €, a dzieci i seniorzy mają ulgi. Ceny w katalońskiej kolei w ostatnich latach kilka razy się zmieniały, były też okresy z różnymi zniżkami i karnetami, dlatego przed wyjazdem zawsze sprawdzam aktualny cennik na stronie przewoźnika.
Najprościej kupić bilet na stacji Salou – Port Aventura, w automacie biletowym. Automaty mają zwykle wersję angielską, a jako stację docelową wybieracie Barcelona Sants albo Passeig de Gràcia. Bilet można też kupić online, w aplikacji przewoźnika — sprawdźcie przed wyjazdem, czy trasa do Salou jest tam dostępna.

Zanim kupicie bilet, zwróćcie uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze sprawdźcie, czy taniej wychodzi bilet tam i z powrotem niż dwa osobne. Po drugie zachowajcie bilet do końca podróży, bo na stacjach docelowych często trzeba go przyłożyć do bramki przy wyjściu. Kontrole w pociągach też się zdarzają.
W sezonie rano na stacji bywa tłoczno, bo jedzie sporo osób z hoteli wokół PortAventury. Lepiej przyjść z zapasem kilkunastu minut, żeby nie stać w kolejce do automatu, kiedy pociąg wjeżdża na peron.
Jeśli wolicie nie dojeżdżać na stację kolejową albo pociąg nie pasuje wam godzinowo, zostaje autobus dalekobieżny. Kursuje z dworca autobusowego w Salou, więc dla wielu osób jest bliżej niż do stacji Salou – Port Aventura. Trasę obsługują autobusy dalekobieżne (m.in. firmy Plana), a przejazd trwa zwykle około dwóch godzin. Rozkład i przystanek docelowy w Barcelonie sprawdźcie przed wyjazdem na dworcu albo w internecie.
Kiedy autobus wypada lepiej? Kiedy mieszkacie blisko dworca autobusowego, podróżujecie z małymi dziećmi i nie chcecie się przesiadać albo kiedy chcecie mieć zarezerwowane miejsce. W autobusie każdy ma swój fotel, a w wakacyjnym pociągu w szczycie bywa różnie.
Trzeba jednak pamiętać o korkach. Wjazd do Barcelony w godzinach szczytu potrafi się przeciągnąć, a pociąg tego problemu nie ma. Dlatego przy jednodniowym wypadzie sam zwykle wybieram kolej, a autobus traktuję jako plan B albo opcję na powrót, gdyby rozkład pociągów nie pasował.
Niezależnie od wyboru mam jedną radę: godzinę powrotu ustalcie, zanim wyjedziecie z Salou. Sprawdźcie ostatni kurs i zaplanujcie dzień tak, żeby mieć zapas co najmniej jednego połączenia. Nerwowy bieg przez miasto do odjeżdżającego pociągu to kiepskie zakończenie dnia.

Wysiadacie na Passeig de Gràcia i schodzicie około dziesięciu minut w dół do Plaça de Catalunya. Stamtąd wchodzicie w Stare Miasto, czyli Barri Gòtic. To labirynt wąskich uliczek, w którym najwięcej widać, kiedy idzie się bez pośpiechu. Celem jest katedra z gotycką fasadą i krużgankiem. Dalej Plaça Sant Jaume z ratuszem i siedzibą rządu Katalonii, potem Plaça Reial z palmami i latarniami projektu młodego Gaudiego.
Z Plaça Reial wychodzicie na La Rambla i idziecie nią w górę do targu Boqueria. To dobra pora na lunch: świeże owoce, tapas przy barze, coś do picia. Pamiętajcie, że w niedziele targ jest zamknięty. Na Starym Mieście najwięcej zyskuje się z kimś, kto zna historie tych zaułków, dlatego najprościej przejść je z polskim przewodnikiem.
Po południu wracacie na Passeig de Gràcia, najbardziej elegancką ulicę miasta. Tu stoją Casa Batlló i Casa Milà (La Pedrera). Nawet z zewnątrz robią ogromne wrażenie. Z okolic Diagonal dojedziecie metrem L5 albo dojdziecie pieszo do Sagrady Família. Bilety wstępu trzeba kupić online z wyprzedzeniem, na konkretną godzinę, bo na miejscu często ich brakuje.
Na koniec z Sagrady Família jedziecie metrem L5 prosto na stację Sants Estació, skąd odjeżdża pociąg do Salou.
Zacznę od butów. Według mojego planu przejdziecie kilkanaście kilometrów, więc zostawcie klapki w hotelu i załóżcie coś wygodnego, sprawdzonego. Weźcie wodę, krem z filtrem, nakrycie głowy i powerbank, bo telefon z mapą i aparatem rozładuje się szybciej, niż myślicie. Do katedry i Sagrady Família dobrze mieć coś do zakrycia ramion. Strój plażowy nie przejdzie.
Kieszonkowcy to w Barcelonie realny problem, szczególnie na La Rambli, w Boquerii, w metrze i w tłumie przed Sagradą Família. Telefon trzymajcie w przedniej kieszeni albo w dłoni, a nie na stoliku w kawiarni. Plecak w metrze noście z przodu, a portfel w zamkniętej kieszeni. Uważajcie na osoby, które nagle zagadują, proszą o podpis albo „przypadkiem” was oblewają. To klasyczne sposoby na odwrócenie uwagi.
W samej Barcelonie najwygodniej poruszać się metrem. Bilet jednorazowy kosztuje 2,90 €, a karta T-casual na 10 przejazdów 13,00 €. Jeśli planujecie więcej niż cztery przejazdy, karta się opłaca. Pamiętajcie tylko, że jest imienna dla jednej osoby i nie można na niej przejechać we dwoje. Rodzina potrzebuje osobnych kart albo innego biletu.
Na koniec jeszcze raz przypominam: na stację wychodzicie z zapasem. Barcelona potrafi wciągnąć, a pociąg do Salou nie poczeka.
Chcesz zobaczyć Barcelonę z kimś, kto tu mieszka?
Spacer z polskim przewodnikiem: 6 godzin pieszo przez Stare Miasto i Eixample, wtorki i czwartki o 10:00, maks. 20 osób, 155 zł od osoby.

Sprawdzone porady, mniej znane miejsca i praktyczne triki na wyjazd do Barcelony — prosto na Twój e-mail. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.