Strona główna › Blog › Jedzenie

W skrócie: Barcelona dla fleksitarian to jedno z najwygodniejszych miast w Europie. Jeśli zastanawiasz się, gdzie zjeść, gdy mięso ma być dodatkiem, a nie obowiązkiem, mam trzy wskazówki. Warzywa kupuj na lokalnym targu, a nie na Boquerii. Na obiad wybierz Flax & Kale w Ravalu albo Cuines de Santa Caterina w El Born. Wieczorem zamów vermut i tapas przy Carrer del Parlament w Sant Antoni. Mieszkam w Barcelonie od lat i tak właśnie jem na co dzień.
Fleksitariańskie jedzenie to w praktyce dieta głównie roślinna, w której mięso i ryby pojawiają się czasem i z wyboru. W Barcelonie nie trzeba się do tego zmuszać. Kuchnia katalońska opiera się na oliwie, pomidorach, czosnku, strączkach i warzywach z pól wokół miasta. Uprawia się je w Maresme na północy i w Parc Agrari del Baix Llobregat na południu, skąd pochodzą słynne karczochy z El Prat (carxofa del Prat). Podstawą wszystkiego jest pa amb tomàquet, czyli chleb natarty pomidorem, skropiony oliwą i posolony.
Najważniejsza jest jednak sezonowość. Wiosną jem karczochy i bób, latem pomidory, bakłażany i paprykę. Jesienią przychodzi pora na grzyby (po katalońsku bolets, a szczególnie rovellons), zimą na calçots. Dobre lokale zmieniają kartę z każdą porą roku. Kto chce jeść mniej mięsa, ale nie zamierza całkiem z niego rezygnować, ma tu idealne warunki.

Jeśli chcesz poznać jedzenie w Barcelonie, zacznij od targu. Każda dzielnica ma swój mercat i to tam mieszkańcy kupują warzywa, owoce, sery i oliwki.
Mercat de la Boqueria przy La Rambla jest piękny, ale powiem uczciwie: dziś to głównie atrakcja turystyczna. Kubeczki z owocami i soki przy wejściu kosztują tu wyraźnie więcej niż na innych targach, a w południe trudno się przecisnąć. Jeśli już tam idziesz, przyjdź przed 10:00 i zajrzyj w głąb hali, gdzie zaopatrują się restauratorzy.
Sam częściej chodzę na lokalne targi. Santa Caterina w El Born ma falisty, kolorowy dach projektu Enrica Mirallesa i Benedetty Tagliabue oraz świetne stoiska z warzywami i oliwkami. Sant Antoni otwarto ponownie w 2018 roku, po wielkim remoncie. La Concepció przy Carrer d’Aragó w Eixample słynie z kwiaciarni. El Ninot w Eixample Esquerra to bardzo lokalna, nowoczesna hala. Galvany w Sant Gervasi mieści się w modernistycznym budynku i prawie nie ma tam turystów.
Pamiętaj, że targi w Barcelonie są w niedziele zamknięte. W niedzielę rano wokół Sant Antoni działa wprawdzie targ książek i komiksów, ale stoiska spożywcze są wtedy nieczynne. Najlepiej przychodzić rano, od wtorku do soboty. W poniedziałki część stoisk rybnych bywa zamknięta, bo w niedzielę kutry nie wypływają w morze.
Poniżej lokale, które sprawdziłem i do których wracam. W większości z nich roślinna część karty jest pełnoprawna, a mięso i ryby można dobrać jako dodatek.
Flax & Kale (Carrer dels Tallers, Raval) sam nazywa siebie lokalem fleksitariańskim. Karta jest w większości roślinna, ale są w niej też ryby. To dobre miejsce dla grupy, w której część osób je mięso, a część nie. Teresa Carles (Carrer de Jovellanos, tuż przy Plaça de Catalunya) należy do tej samej grupy, ale jest całkowicie wegetariańska. Podaje kuchnię katalońską w wersji bez mięsa.
Cuines de Santa Caterina mieści się w hali targu w El Born. Oprócz dań z ryb i mięs ma w karcie osobny dział wegetariański. Honest Greens ma kilka lokali w mieście, m.in. w Eixample i przy Arc de Triomf. Zamawia się tam talerz z warzywnych dodatków, do którego można dobrać kurczaka, steka albo łososia.
Sésamo (Carrer de Sant Antoni Abat, na granicy Ravalu i Sant Antoni) to wegetariańskie tapas i menu degustacyjne. Mięsożercy, których tam zabierałem, wychodzili zadowoleni. W Gràcii polecam La Pubilla przy Plaça de la Llibertat, tuż obok targu. Kuchnia jest tam targowa, a w menú del día zwykle można wybrać pierwsze danie warzywne i drugie mięsne lub rybne. W Poblenou zaglądam do Can Recasens przy Rambla del Poblenou. To rustykalny lokal z serami i winem.
Wiele tradycyjnych katalońskich dań obywa się bez mięsa albo łatwo je bez niego zamówić.
Escalivada to bakłażan, papryka i cebula upieczone w całości na żarze lub w piecu. Potem warzywa się obiera, kroi w paski i polewa oliwą. Często podaje się ją na chlebie. Uwaga: bywa z anchois, a dla pescatarianina to akurat zaleta. Espinacs a la catalana (po hiszpańsku espinacas a la catalana) to szpinak duszony z rodzynkami i orzeszkami piniowymi. Niektóre bary dodają do niego szynkę, więc warto zapytać.
Samfaina to kataloński kuzyn ratatouille: bakłażan, cukinia, papryka, pomidor i cebula duszone na oliwie. Często podaje się ją do dorsza albo kurczaka, dlatego to wzorcowe danie fleksitariańskie. Samą samfainę można zjeść jako danie główne, a białko dobrać według uznania. Pa amb tomàquet zamawiam do wszystkiego.
Calçots to łagodne, długie cebule pieczone na ogniu. Je się je zimą i wczesną wiosną, mniej więcej od stycznia do marca lub kwietnia, podczas biesiady zwanej calçotada. Zdejmuje się z nich spaloną skórkę i macza je w sosie romesco z papryki, migdałów i orzechów laskowych. Po calçotach tradycyjnie podaje się kiełbasę i mięsa z grilla, ale nikt nie każe ich jeść.
Na deser polecam crema catalana, czyli krem z mleka i żółtek, doprawiony cytryną i cynamonem, pod chrupiącą warstwą karmelizowanego cukru.

Barcelończycy mają swoją hora del vermut, czyli porę na vermut przed obiadem, zwłaszcza w weekend w południe. Do kieliszka zamawia się kilka przekąsek, a tu fleksitarianin naprawdę ma w czym wybierać.
Moje pewniaki to patatas bravas (każdy bar ma własny sos, w Barcelonie często podawany razem z allioli), pimientos de padrón (smażone zielone papryczki, z których niektóre są ostre), tortilla de patatas, krokiety ze szpinakiem lub grzybami i oliwki. Dla mięsożerców jest jamón, a dla jedzących ryby boquerones en vinagre, czyli sardele marynowane w occie, oraz anchois.
Gdzie usiąść? Bar Calders przy Carrer del Parlament w Sant Antoni to klasyczny adres na vermut, a cała ulica wieczorami żyje. Quimet & Quimet przy Carrer del Poeta Cabanyes w Poble-sec to malutki bar z montaditos, czyli kanapkami z konserwami i warzywami, układanymi na Twoich oczach. Czynny jest tylko od poniedziałku do piątku, a w porze lunchu bywa tam ciasno. Cervecería Catalana przy Carrer de Mallorca w Eixample ma długą listę tapas, w tym sporo warzywnych, i długą kolejkę wieczorem.
W El Born idę na Carrer de Montcada. Są tam El Xampanyet z domowym cava i anchois oraz Bar del Pla, gdzie obok mięsnych tapas zawsze znajdę coś sezonowego z warzyw. Bombas z Barcelonety pomijam, bo to ziemniaczane kule z mięsnym nadzieniem.
Tradycyjne katalońskie śniadanie jest skromne: cafè amb llet (kawa z mlekiem) i torrada amb tomàquet (tost z pomidorem), czasem kawałek tortilli. Jest też esmorzar de forquilla, czyli „śniadanie na widelec”. To pełny, ciepły posiłek jadany w środku przedpołudnia, często w barach przy targach. Zwykle jest mięsny, ale zawsze można zamówić jajka z warzywami.
Jeśli wolisz brunch, na którym tostada z awokado stoi w karcie obok bekonu i jajek w kilku wersjach, polecam kilka miejsc. Federal Café ma lokal przy Carrer del Parlament w Sant Antoni i drugi w Gòtic, przy Passatge de la Pau. Jest jasno i spokojnie, a w karcie są dobre opcje roślinne i mięsne. Milk przy Carrer d’en Gignàs w Gòtic to klasyka barcelońskiego brunchu. Caravelle przy Carrer del Pintor Fortuny w Ravalu łączy brunch z dobrą kawą. Flax & Kale robi weekendowe brunche, w których przeważają dania roślinne.
Huevos rotos, czyli smażone jajka „rozbite” na frytkach, zwykle z szynką lub chorizo, znajdziesz w wielu barach tapas. Wystarczy poprosić o wersję bez szynki albo z papryczkami z Padrón.
Praktyczna uwaga: w weekend od około 11:00 na brunch czeka się w kolejce. Przychodzę przed 10:00 albo rezerwuję stolik, jeśli lokal przyjmuje rezerwacje.
Jak rozpoznać dobry lokal? Szukam tablicy z hasłem cocina de mercado (kuchnia targowa) albo producto de temporada. Karta pisana kredą i zmieniana co kilka dni to dobry znak. Sprawdzam też menú del día: jeśli wśród pierwszych dań są dwa lub trzy warzywne, kuchnia umie gotować warzywa.
Słowniczek menu: verduras to warzywa, de temporada znaczy „sezonowe”, a la brasa to z grilla na węglu, a la plancha to z płyty, a setas (po katalońsku bolets) to grzyby. Pułapki: caldo (bulion) bywa mięsny, a w ensalada mixta często jest tuńczyk.
Jak poprosić o zamianę? Po hiszpańsku przydadzą się zdania: „¿Se puede hacer sin carne?” (czy można bez mięsa?), „Sin jamón, por favor” (bez szynki, proszę), „¿Me lo puede cambiar por verduras?” (czy może pan to zamienić na warzywa?) i „¿Qué verduras de temporada tienen?” (jakie macie sezonowe warzywa?). Na koniec możesz powiedzieć po katalońsku „Bon profit!”, czyli „Smacznego!”. Kelnerzy to docenią.
Kiedy rezerwować? Obiad je się tu między 13:30 a 15:30, a kolację od 20:30–21:00. Na kolację w piątek i sobotę oraz na weekendowy brunch zawsze rezerwuję stolik. Na menú del día zwykle nie trzeba rezerwować, ale podaje się je głównie w dni robocze. Pamiętaj też, że wiele kuchni zamyka się między obiadem a kolacją, a część restauracji jest nieczynna w niedzielę wieczorem lub w poniedziałek.
W Barcelonie nie musisz więc wybierać między restauracjami wegetariańskimi i mięsnymi. Wystarczy jeść sezonowo, kupować na lokalnych targach i zamawiać tak jak mieszkańcy. Mięso zostaje wtedy tym, czym ma być: opcją.
Chcesz zobaczyć Barcelonę z kimś, kto tu mieszka?
Spacer z polskim przewodnikiem: 6 godzin pieszo przez Stare Miasto i Eixample, wtorki i czwartki o 10:00, maks. 20 osób, 155 zł od osoby.

Sprawdzone porady, mniej znane miejsca i praktyczne triki na wyjazd do Barcelony — prosto na Twój e-mail. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.