Banner

Poblet i królewski klasztor

Napisał Piotr

Uciekając z Barcelony (przed gwarem, masą turystów, gorącem i miastem) zazwyczaj przed zbliżającym się weekendem, przeczesuję mapy googla, by odkryć jakiś fajny, mniej znany (albo w ogóle nie znany, a przynajmniej przeze mnie) zakątek Katalonii gdzie mógłbym poznać i poczuć historię i kulturę tego regionu. Tak poznałem miejscowość Poblet, ale od początku

Mój plan zakłada poszukiwania w jednym z 3 kierunków.

Kierunki Poszukiwań

Pierwszy z nich prowadzi od Barcelony w stronę Gerony i moim zdaniem są to tereny, którym najbliżej jest do Polski — gęste liściaste lasy, drogi, na których ciężko spotkać jakiś samochód i od czasu do czasu jakaś katalońska wieś — przy czym ta wieś jak dla mnie jest wprost zaczerpnięta ze średniowiecza! Kamienne domy, mury miasta, dziedzińce czy w niektórych przypadkach nawet fosa uniemożliwiająca dostęp do tych małych osad powoduje, że mam właśnie wrażenie, że jest to taka dziwna średniowieczna polska.

Drugim rozpatrywanym przeze mnie kierunkiem to trasa między Barceloną a Lejdą, a właściwie wszystko to, co jest w głąb kraju. Tutejsze rolnicze tereny najbardziej przypominają mi nasze Podkarpacie gdzie wielkie równiny sadów czy pól uprawnych dominują na horyzoncie. Tutaj można znaleźć absolutne miejsko wiejskie perełki, ale ze względu na dość spore oddalenie od Barcelony raczej rzadko wybieram ten kierunek.

Ostatnim trzecim kierunkiem jest oczywiście trasa Barcelona — Tarragona, czyli wszystko na południe od Barcelony. To jak dla mnie ta część Katalonii, która jest, absolutnie nie podobna do niczego, co znamy z polskich klimatów.

Wprawdzie jest tutaj dość zielono, ale ta zieleń nie jest tak soczysta jak na pozostałych terenach a przybiera bardziej brązową barwę. Drzewa z kolei są zazwyczaj niewielkie i karłowate. Jeśli dodamy do tego występujące gdzieniegdzie kamienne zabudowania, to dostajemy właśnie taką dziwną mieszankę południowej Katalonii.

Tym razem postanowiłem uciec z Barcelony właśnie w ten dziwny południowy kierunek. Udałem się do niewielkiej mieściny zwanej Poblet!

Ruszamy do …Poblet!

Dlaczego akurat tam? Ponieważ mapa googla wskazała mi tam symbol zabytku, a zdjęcia dołączone do tego miejsca skutecznie przekonały mnie do podjęcia decyzji. 😉

Miasteczko Poblet wywodzące się z czasów średniowiecza, znane jest z wielkiego królewskiego klasztoru, który się tam znajduje!

Garść historii

Klasztor ufundowany został w XII wieku przez Ramona Beneguera IV ówczesnego Hrabiego Barcelony. W 1149 roku hrabia zaś oddał klasztor we władanie cystersom z opactwa w Fontfroide. Na przestrzeni lat świątynia była wielokrotnie przebudowywana i powiększana by swoją największą świetność osiągnęła w XIVw. Gdy była 4 co do wielkości opactwem cysterskim w Europie!

1340 Roku ówczesny król Aragonii — Piotr IV Aragoński nakazał utworzyć na terenie opactwa Panteon królewski, w którym pochowano łącznie 16 wybitnych osobowości.

W XIX w. na skutek licznych wojen domowych i zmian politycznych nastąpił kres świetności opactwa. Niedługo potem przepędzono również mieszkających tu mnichów, a zaniedbane, rozgrabione i zniszczone pożarami budynki wystawiono na sprzedaż.

Proces rekonstrukcji rozpoczął się w 1930 roku, by po 10 latach powrócili tu również cystersi. Obecnie jest on uważany za pierwowzór opactwa cysterskiego w Hiszpanii. W 1991 roku klasztor w Poblet został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jak jest na miejscu!

Tak wygląda garść historii dotyczącej tego miejsca! A skoro tak to wyglądało to na idealne miejsce na wycieczkę poza Barcelonę! Nie czekając długo wraz z ekipą miłośników Katalonii siedzieliśmy w samochodzie pokonując kolejne kilometry w drodze do Poblet!

Klasztor przywitał nas dużym parkingiem dla samochodów, gdzie mogliśmy zostawić nasze Auto i wyruszyć na spotkanie z tym jednym z największych hiszpańskich opactw.

A jest ono naprawdę wielkie oraz otoczone murem

W środku możliwe jest zwiedzenie kościoła, którego głównym punktem jest alabastrowy ołtarz oraz właśnie panteon wielkich osobistości.

Ale równie dobrze prezentują się krużganki klasztoru, z których zobaczyć lub wejść można do licznych przyległych pomieszczeń. I tak zobaczyć możemy wielką kuchnię wraz z garnkami oraz wielkim piecem dającą wyobrażenie jak przygotowywano posiłki dla licznych mieszkających w klasztorze braci.

Zobaczymy też bibliotekę czy sale modlitewne a całość połączona jest właśnie z kościołem.

Ponieważ na terenie klasztoru do dziś mieszkają cystersi, niektóre pomieszczenia nie są dostępne do zwiedzania.

Z kościoła wyjść można było do wielkiej sali, z której to dostępne było wyjście na dach klasztornych krużganków.

Krużganki spinające wszystkie pomieszczenia wyróżniały się nie tylko ciekawą architekturą z licznymi kolumnami, ale również fontanną, która znajdowała się w centralnej ich cześć!

Całość robi naprawdę niesamowite wrażenie i pomimo licznie odwiedzających klasztor turystów czuć było w powietrzu ciszę i spokój!

Na koniec odwiedziny w niewielkim klasztornym muzeum gdzie zaprezentowano kilkanaście eksponatów z bogatej historii tego miejsca!

Miejsce na pewno warte odwiedzenia i choć oddalone jest o ponad 120 km od Barcelony, to warto było tu przyjechać!

Jeśli z kolei wy uważacie, że moja praca ma dla was wartość i zasługuje na wasze wsparcie, możecie zostać jednym z patronów Odkrywców Miasta, wspierając ten projekt w serwisie Patronite

Jak działa Patronite możesz przeczytać tutaj — klik

A jeśli obecnie nie możecie sobie pozwolić na wsparcie mojej działalności, to subskrybujcie mój kanał na YouTube i bądźcie na bieżąco z nowymi filmami!

Youtube

Może Ci się spodobać

Zostaw komentarz

X